Romario

Romario de Souza Faria

Romario przeszedł już do historii piłki nożnej. Zarówno pod względem zakończonej już kariery sportowej, jak również z racji na swój dorobek. I mowa tutaj nie tylko o dorobku strzeleckim, ale również o zachowaniu Brazylijczyka, które delikatnie mówiąc pozostawiało wiele do życzenia.

Data i miejsce urodzenia: 29.01.1966, Rio de Janerio
Narodowość: Brazylia
Pozycja na boisku: Napastnik

Romario

Największe osiągnięcia

  • Mistrz Świata z 1994 (USA)
  • Zdobywca Pucharu Konfederacji: 1997
  • Zdobywca Copa America (Mistrzostwo Ameryki Południowej): 1989, 1997
  • Zdobywca Mistrzostwa Hiszpanii (FC Barcelona): 1994
  • Zdobywca Superpucharu Hiszpanii (FC Barcelona): 1994
  • Mistrz Holandii (PSV Eindhoven): 1989, 1991, 1992
  • Zdobywca Pucharu Holandii (PSV Eindhoven): 1989, 1990
  • Mistrz Brazylii (Vasco da Gama): 2000
  • Najlepszy Piłkarz roku według FIFA: 1993, 1994
  • Najlepszy piłkarz ligi Holenderskiej: 1989, 1990, 1991, 1992
  • Najlepszy Piłkarz Ligi Mistrzów: 1990, 1993
  • Najlepszy Piłkarz Ligi Hiszpańskiej: 1994
  • Najlepszy Piłkarz MŚ w 1994
  • Zdobywca 55 goli w 70 meczach dla reprezentacji Brazylii
  • Ogółem zdobywca 311 goli w 452 meczach w karierze seniorskiej

Nie można odmówić talentu Romario, ale również nie można stwierdzić, że był łatwym współpracownikiem. Grał, trenował i żył według własnych zasad. Chciał być gwiazdą i nią został. Piłkarz ten był w wiecznych konfliktach z trenerami, gdyż wiedział najlepiej na co go stać i uznawał, że komu jak komu, ale jemu treningi nie są potrzebne. Przecież jak chce to potrafi. I faktycznie. Podczas meczów, dreptał spokojnie, po czym nagle dostawał podanie, robił fenomenalny zwód, po którym następował dokładny strzał. Uważał, że w pełni wykonuje powierzone mu zadania i nie rozumiał, gdy trenerzy wymagali od niego czegoś więcej.

Owszem kochał piłkę nożną, ale nie zawsze i nie w każdej odsłonie. On kochał ten sport, przy rzeszach kibiców, przy wspaniałej murawie i doskonałej pogodzie. Niesprzyjające warunki atmosferyczne, gorszej jakości stadiony, wzbudzały w nim niesmak. Nie o tym przecież marzył, nie w taką piłkę chciał grać. Kategorycznie też nie zgadzał się z zaleceniami o tak zwanym sportowym trybie życia. To nie dla niego, on chciał z życia brać wszystko co najlepsze, a to również nie zgadzało się z zaleceniami selekcjonerów.

Romario za jeden z głównych celów życiowych przyjął sobie chyba utrudnianie życia dziennikarzom. Nie rozumiał, że taką mają pracę i potrzebują rozmowy z jednym z lepszych brazylijskich piłkarzy, która mogłaby się ukazać w gazecie czy telewizji.

Mimo wszystkich grzeszków jakie miał na sumieniu, był piłkarzem uwielbianym. Uwielbianym przez kibiców, ba nawet przez media, z którymi tak niechętnie współpracował. Za to nienawidzony przez trenerów, którzy widząc w nim ogromny potencjał załamywali ręce nad niechęcią do treningów i utrzymania dyscypliny. Jednak co mogli zrobić, skoro tryb gry i treningów Romario przynosił efekty?

Początki

Romario, a właściwie Romario da Souza Faria, pochodzi z Rio de Janerio. Tam, 29 stycznia 1966 roku, przychodzi na świat przyszła legenda piłki nożnej. Piłkarz, który w całej swojej karierze zdobędzie 1002 gole! Co prawda, dane te pochodzą z osobistych statystyk Romario, i nie są uznawane przez FIFA, ale dla kibiców to nie istotne.

Pierwsze kroki na murawie stawiał jako nastolatek w klubie CR Vasco de Gama. Tu rozpoczął jak również zakończył swoją karierę piłkarza. Łącznie, podczas całej swojej kariery w barwach tego klubu, która przypadała na lata 1985-1987, 2000-2001, 2005-2006, oraz 2007-2008, wystąpił w 410 meczach, strzelając przy tym 326 bramek.

Po pierwszych latach w rodzinnym klubie, ruszył na podbój Europy, trafiając do PSV Eindhoven. Występował tam przez 4 lata , w 165 spotkaniach, 163 razy pokonał bramkarza przeciwników. Romario, również w Europie, nie zrezygnował ze swojego stylu życia. Zamiast treningów preferował szaleństwa do białego rana, mimo to wciąż był jednym z najskuteczniejszych graczy, wręcz fenomenem.

Nic więc dziwnego, że o fenomenalnego Brazylijczyka upomniała się legenda europejskiej i zarazem światowej piłki nożnej, czyli FC Barcelona. W ciągu dwóch lat, swoja grę zaprezentował w 84 spotkaniach, podczas których 53 razy celnie strzelił do bramki przeciwników. Jednak po dwóch latach, nazywany pieszczotliwie przez kibiców „Malutki” postanowił wrócić do Brazylii. Rozpoczął prace w jednym z najlepszych klubów na kontynencie – Flamengo Rio de Janerio. Tutaj, z przerwą na półroczny epizod w Valencia CF, grał przez dwa sezony, zdobywając w sumie 204 bramki.

Na początku nowego milenium wrócił do swojego matecznika, czyli CR Vasco de Gama. Tu spróbował swoich sił jako grający trener, po czym na krótko związał się z Fluminence FC. Następnym klubem był katarski Al- Sadd. Jednak od 2003 roku, znowu występował w barwach Fluminence FC. Podczas sezonu w tym klubie, w wieku 39 lat, zdobył 22 bramki i został wybrany królem strzelców ligi brazylijskiej, bijąc na głowę swoich o wiele młodszych przecież kolegów.

Kolejne lata to wędrówki pomiędzy klubami na wielu kontynentach. Romario występował w barwach rodzinnego klubu, następnie pojawił się w Stanach Zjednoczonych, gdzie grał jeden sezon w Miami FC, aby później przenieść się do australijskiego Adelaide United. Stamtąd wrócił ponownie do CR Vasco da Gama, gdzie pozostał do zakończenia kariery. Tam również 20 mają 2007 roku, podczas meczu ze Sport Recife, w 48. minucie, zdobył swoją 1000. bramkę, z rzutu karnego. Kibice oszaleli, a mecz przerwano na 16 minut.

Reprezentacja

Nie można zapomnieć o dokonaniach Romario w reprezentacji Brazylii. Piłkarz karierę w barwach narodowych rozpoczął w wieku 20 lat, a zakończył 19 lat później mając na swoim koncie 73 rozegrane spotkania i 56 bramek strzelonych przeciwnikom.

Jest zdobywcą pierwszego po 24 latach tytułu Mistrza Świata (1994, USA). Na kolejne Mistrzostwa Świata nie był powoływany, głównie z racji ciągłych konfliktów z trenerami. Mimo to kibice za nim szaleli.

Gdy Romario żegnał się z reprezentacją, podczas ostatniego meczu, zdobytego gola zadedykował swojej córeczce Ivy, która jest chora na zespół Downa. Piłkarz nie boi się o tym mówić i po zdobyciu bramki, wystąpił w koszulce z napisem „Mam malutką córkę z zespołem Downa. To moja kochana księżniczka”. Po tym, jeśli to jeszcze w ogóle możliwe, kibice jeszcze bardziej go pokochali.

Karierę sportową fenomenalny Romario zakończył w 2008 roku, w barwach swojego ukochanego CR Vasco da Gama.

Poza boiskiem

Na chwilę obecną, gwiazda światowego futbolu, walczy z przeciwnikami na politycznym boisku. Romario bowiem wystartował w wyborach do parlamentu. Zdobył prawie 150 tysięcy głosów, co dało mu 6 lokatę w całym stanie Rio de Janeiro. „Malutki” po raz kolejny rozgromił rywali, o czym świadczy wysoka pozycja pośród 821 kandydatów. Dzięki takiemu poparciu swoich wiernych fanów, otrzymał miejsce w Izbie Deputowanych, czyli w niższej izbie Parlamentu.

Wydaje się, że polityka, to dla byłego piłkarza idealna dziedzina. Romario niewątpliwie się tam odnajdzie. Przecież podstawową domeną wszystkich polityków jest nie zgadzanie się. Z kolegami z innych partii, z partią rządzącą, z projektami ustaw. A Romario niejednokrotnie pokazał, że oprócz zdobywania bramek, potrafi się świetnie buntować i zgłaszać veto. Czy ta cecha charakteru krnąbrnego piłkarza pomoże mu w karierze politycznej? Na pewno mu nie zaszkodzi, no chyba, że Romario nie będzie znał umiaru. Polityka to nie piłka nożna, gdzie mógł wszystkie grzeszki zmazać fenomenalnymi strzałami. Tutaj musi dbać o interesy 150 tysięcy wyborców, którzy mu zaufali i uwierzyli, że sukcesy, z którymi wiążę się jego całe życie, przeniosą się na niwę polityki krajowej. I że dzięki Romario, coś się zmieni w brazylijskie polityce, tak jak zmienił on brazylijski i światowy futbol.

źródło: wikipedia