Category Archives: Polskie Legendy

Jan Tomaszewski

Jan TomaszewskiJan Tomaszewski

Data i miejsce urodzenia: 09.01.1948, Wrocław
Narodowość: Polska
Pozycja na boisku: Bramkarza
Największe osiągnięcia:

  • Wicemistrz Olimpijski z 1976 roku
  • Brązowy medalista MŚ z 1974 roku(FRN)
  • 63-krotny reprezentant polski

Jan Tomaszewski – pierwsze skojarzenie, jakie mamy z tym nazwiskiem to legendarny już mecz na Wembley z 1973 roku. Nasz wspaniały niegdyś bramkarz zagrał tam kapitalnie i został ochrzczony określeniem „Człowiek, który zatrzymał Anglię”. Tamten zwycięski remis dawał nam awans do Mistrzostw  Świata 1974 w RFN i tak naprawdę rozpoczął lawinę sukcesów w reprezentacyjnej piłce. Już niedługo polscy piłkarze po raz kolejny zagrają z „Synami Albionu” – tym razem w eliminacjach do Mundialu w Brazylii. Warto więc przy tej okazji poznać sylwetkę Jana Tomaszewskiego, który kiedyś ratował nas na boisku z niebywałych wprost opresji, a teraz jest posłem na Sejm VII kadencji i pierwszym krytykantem poczynań PZPN-u i kadry narodowej.

Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszałby chociaż raz o tym człowieku. Starszym kibicom kojarzy się z tego, że był rewelacyjnym bramkarzem i medalistą Mistrzostw Świata. Młodsi znają go przede wszystkim z ostrej krytyki PZPN-u i Grzegorza Laty oraz powołań dla tak zwanych „farbowanych lisów”. Niewątpliwie „Tomek” to postać bardzo barwna, z opiniami której często nie idzie się nie zgodzić.

Biografia

Śląsk Wrocław

Jan Tomaszewski urodził się 9 stycznia 1948 roku we Wrocławiu. Od najmłodszych lat „ciągnęło” go do piłki nożnej. Jego pierwszym klubem był Śląsk Wrocław. To tam rozpoczęła się jego wielka przygoda. Pierwsi trenerzy „Tomka” dostrzegali jego wielki potencjał, ale podkreślali, że musi jeszcze nabrać warunków fizycznych. Tomaszewski po 4-letnim rozbracie ze Śląskiem (był wtedy zawodnikiem Gwardii) wrócił do niego w roku 1968.

Nie zaniedbywał nauki, o czym najlepiej świadczy to, że rok wcześniej zdał egzamin maturalny. Tomaszewski po powrocie na „stare śmieci” doczekał się swojego Ekstraklasowego debiutu. „Tomek” w swoim pierwszym seniorskim sezonie rozegrał 25 z 26 spotkań, ale jego drużynie nie szło zbyt dobrze. Wrocławianie zdobyli tylko 21 oczek i musieli opuścić szeregi Ekstraklasy. Nikt nie miał jednak pretensji do Tomaszewskiego, gdyż był on wtedy jednym z najpewniejszych punktów tej ekipy.

 

Legia Warszawa i ŁKS

Tomaszewski odszedł ze Śląska po rundzie jesiennej następnego sezonu. Jego nowym klubem byłaLegia Warszawa, ale tamtego okresu nasz były reprezentacyjny bramkarz nie wspomina zbyt dobrze. Pomimo tego, że stołeczna drużyna zdobyła mistrzostwo Polski, „Tomek” nie był jej ważnym ogniwem. Podobna sytuacja miała miejsce sezon później. Bramkarz w końcu zdecydował się na zmianę klubu i został piłkarzem ŁKS-u Łódź. Już wtedy miał za sobą debiut w reprezentacji narodowej.

Debiut w reprezentacji

 

10 października 1971 roku Polska grała mecz eliminacji ME z RFN-em, ale nikt nie przypuszczał, że to właśnie „Tomek” zagra w tym spotkaniu. Podstawowym bramkarzem był wtedy Piotr Czaja, ale ten doznał kontuzji i przed Tomaszewskim otworzyła się wielka szansa. Młody bramkarz jej nie wykorzystał, ponieważ znacząco przyczynił się do porażki 1-3. Prasa i kibice nie zostawili na nim „suchej nitki”. Wtedy wydawało się, że kariera Tomaszewskiego w kadrze dobiegła końca. „Tomek” nie dostawał kolejnych powołań przez następne 17 miesięcy. Regularnie grał jednak w ŁKS-ie i zbierał dobre recenzje.

Słynny mecz na Wembley

W końcu w marcu 1973 roku przypomniano sobie o Tomaszewskim. Bramkarz dostał powołanie na eliminacyjny mecz kadry i tym razem pokazał wszystkim niedowiarkom, że jest naprawdę wysokiej klasy bramkarzem. Potem nadeszła pamiętna data, do której tak często teraz wracamy – 17 października 1973 roku. Mecz na Wembley miał wyłonić ekipę, która zagra w finałach Mistrzostw Świata w 1974 roku. Sytuacja była jasna. Anglicy, aby awansować musieli wygrać. Polsce wystarczał nawet remis, ale nikt na Wyspach Brytyjskich nie brał nawet takiego rozwiązania pod uwagę. Polscy piłkarze byli szykanowani, a sam Tomaszewski został nazwany „clownem” i „najgorszym bramkarzem grającym na Wembley”. „Tomek” nie przejął się tymi określeniami i zagrał rewelacyjne spotkanie.

Anglicy atakowali przez cały mecz, ale tylko raz znaleźli receptę na pokonanie naszego bramkarza – w dodatku z rzutu karnego. Wcześniej jednak Polacy strzelili już gola, a mecz ostatecznie zakończył się remisem 1-1. Tomaszewski nie był już nazywany „clownem”. Jedna z angielskich gazet nadała mu nawet tytuł „The Man who stopped England” (ang. „Człowiek, który zatrzymał Anglię”), a w Polsce stał się prawdziwym bohaterem narodowym.

Sam Tomaszewski wspomina, że jego dobra postawa była też wynikiem decyzji Kazimierza Górskiego. Tomaszewski podkreślił, że wiedział już na kilka dni przed tym meczem, że w nim zagra. Pozwoliło mu to przemyśleć i rozegrać tamto spotkanie wiele razy we własnej głowie. Tomaszewski otwarcie przyznał, że gdyby ta decyzja zapadła na kilka godzin przed meczem, to mógłby nie udźwignąć tej presji.

MŚ w 1974 roku

Polacy po tym spotkaniu byli bardzo podbudowani, a od Tomaszewskiego trener zaczął ustalać skład. Na MŚ w 1974 nasi reprezentanci jechali z wielkimi nadziejami. W pierwszej rundzie wygrali mecze zArgentyną, Włochami i Haiti. Tomaszewski puścił tylko 3 bramki i był bardzo pewnym punktem „Orłów Górskiego”.

W drugiej rundzie Polska grała swój pierwszy mecz ze Szwedami. Tomaszewski po raz kolejny udowodnił, że ma bardzo duże umiejętności. Obronił nawet rzut karny wykonywany przez Staffana Tappera i walnie przyczynił się do wygranej 1-0 naszej reprezentacji.

Następnie Polacy pokonali jeszcze Jugosłowian 2-1 i mogli już się szykować do spotkania z RFN-em. Tomaszewski na pewno doskonale pamiętał tą drużynę. To przecież zły występ w meczu z RFN-em pozbawił go na prawie 1,5 roku miejsca w kadrze narodowej. Szczególnie musiał mu zapaść w pamięć Gerhard Muller, który dwukrotnie go wtedy pokonał. „Tomek” miał niesamowitą szansę na rehabilitację i jednocześnie mógł wprowadzić swoją reprezentację do finału Mistrzostw Świata.

Spotkanie, które przeszło do historii jako „mecz na wodzie” było rozgrywane po potężnej ulewie. Kibice gospodarzy zagrzewali do boju swoich piłkarzy, ale nasze „Orły Górskiego” dzielnie walczyły. Tomaszewski znowu obronił w tym spotkaniu rzut karny. Tym razem wykonywany przez Uliego Hoensessa. Stał się pierwszym bramkarzem w historii, któremu udał się taki wyczyn. „Tomek” pewnie oddałby ten tytuł w zamian za korzystny wynik w meczu z gospodarzami turnieju. Niestety, Tomaszewskiego pokonał ten niesamowity Gerd Muller i to RFN awansował do finału po zwycięstwie 1-0. W meczu o 3. miejsce Polska pokonała Brazylię 1-0, a nasz bramkarz zachował czyste konto.

Dalsza kariera

Po tym turnieju wielu fachowców i byłych wybitnych piłkarzy okrzyknęło Tomaszewskiego najlepszym bramkarzem na świecie. Tomaszewski po wielkim sukcesie wrócił do rozgrywek klubowych. Przez 4 kolejne sezony nadal był podstawowym bramkarzem łódzkiego ŁKS-u, a jego największe osiągnięcie z tym klubem to 4. miejsce.

Po drodze, w 1976 roku, Jan Tomaszewski był uczestnikiem Igrzysk Olimpijskich w Montrealu. Polacy szli tam jak burza, a zostali zastopowani dopiero w finale. Ich pogromcami okazali się piłkarze NRD. Tomaszewski wraz kolegami mógł jednak założyć na szyję srebrne medale Igrzysk Olimpijskich.

W 1978 Tomaszewski uczestniczył w kolejnym ważnym turnieju – w Mundialu w Argentynie. Apetyty w Polsce przed kolejnymi Mistrzostwami Świata były ogromne. W pierwszej fazie Polacy zanotowali 2 zwycięstwa i remis. Pewnie wyszli z grupy z pierwszego miejsca, a Tomaszewski puścił w tych potyczkach tylko jedną bramkę.

Druga runda zaczęła się jednak dla nas fatalnie. Przegrana 0-2 z Argentyną bardzo komplikowała nam sytuację, a duża część winy za tą porażkę spadła na Tomaszewskiego, który nie ustrzegł się w tym spotkaniu błędów. „Tomek” stracił miejsce w podstawowym składzie. Polska wygrała jeszcze z Peru i przegrała z Brazylią, co oznaczało dla naszych piłkarzy pożegnanie się z marzeniami o złotym medalu.

Mecz z Argentyną był dla Tomaszewskiego ostatnim jego meczem na Mistrzostwach Świata. Ogółem zagrał w 11-tu spotkaniach na mundialach, podczas których puścił 8 goli.

Po nieudanym turnieju w Argentynie Tomaszewski zmienił klub. Wyjechał do Belgii i został zawodnikiem Koninklijke Beerschot. Grał tam przez 3 sezony i rozegrał 85 spotkań. Potem jeszcze zaliczył krótki epizod w hiszpańskim Herculesie, w barwach którego wystąpił 12 razy.

Do kadry Tomaszewski powrócił dopiero w 1981 roku. Trenerzy nie widzieli go jednak w roli podstawowego bramkarza, dlatego zrezygnował z dalszych występów w reprezentacji. Swój pożegnalny mecz rozegrał 18 listopada 1981 roku. Było to spotkanie towarzyskie z Hiszpanami, a Tomaszewski był w tamtym meczu kapitanem. W kadrze narodowej zagrał łącznie w 63 spotkaniach.

Dalsze losy

Jan Tomaszewski próbował swoich sił  także w roli trenera. W latach 1989-1990 był nawet szkoleniowcem bramkarzy reprezentacji Polski. Przez krótki okres czasu łączył tą funkcję z osobą trenera w Widzewie Łódź. Nie wychodziło mu to najlepiej, dlatego szybko zrezygnował z tej działalności.

Obecnie Tomaszewski znany jest z tego, że niezwykle otwarcie krytykuje PZPN, a nawet kadrę narodową. Sam przyznał, że na Euro 2012 kibicował drużynom rywali i nie oglądał nawet jednego meczu kadry prowadzonej przez Franciszka Smudę. Janowi Tomaszewskiemu zdecydowanie nie podobają się powołania dla zawodników, którzy w przeszłości mieli styczność z innymi reprezentacjami. Nazywa ich „farbowanymi lisami”, a jego krytyka jest wymierzona w Ludovica Obraniaka, Sebastiana Boenischa, Damiena Perquisa, Eugena Polanskiego, a wcześniej jeszcze w Rogera Guereirro. Tomaszewski deklaruje, że dla niego nie jest to już reprezentacja Polski, tylkokadra PZPN-u.

Z samym prezesem związku – Grzegorzem Latą – także nie jest mu drodze. Obaj panowie kiedyś na boisku byli jednymi z najważniejszych postaci naszej kadry, a teraz są po zupełnie innych stronach barykady. Tomaszewski 28 czerwca 2012 roku zrzekł się członkostwa w Klubie Wybitnego Reprezentanta (aby tam trafić trzeba rozegrać min. 60 spotkań w kadrze – przyp. red.). To była jego odpowiedź na wniosek Władysława Żmudy o jego wykluczenie z powodu niezbyt przychylnych opinii wygłaszanych na temat reprezentacji Polski.

Aktualnie „Tomek” jest też posłem na sejm z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Podsumowanie

Z tezami i poglądami głoszonymi przez Tomaszewskiego można się zgadzać lub nie. Nie można jednak zapominać, że był to wybitny zawodnik, który w dużym stopniu przyczynił się do medalu zdobytego na Mistrzostwach Świata w 1974 roku. Od tego czasu Polska czeka na godnego zastępcę.

Autor: Krzysztof Rymarczyk

Włodzimerz Lubański

Włodzimierz Lubański

Włodzimierz Lubański uznawany jest za jednego z najlepszych polskich zawodników tej dyscypliny w historii.

Włodzimierz Lubański

Data i miejsce urodzenia: 28.02.1947, Gliwice-Sośnica
Narodowość: Polska
Pozycja na boisku: Napastnik

Największe osiągnięcia

  • Mistrz Olimpijski z 1972
  • 7-krotny Mistrz Polski – 1963, 1964, 1965, 1966, 1967, 1971, 1972 (Górnik Zabrze)
  • 6-krotny zdobywca Pucharu Polski
  • 4-krotny Król Strzelców Ligi Polskiej (1966, 1967, 1968, 1969)
  • Polski Piłkarz Roku 1967, 1970
  • Finalista Pucharu Zdobywców Pucharu
  • Najskuteczniejszy napastnik Pucharu Zdobywców Pucharu
  • Zdobywca 48 goli w 75 oficjalnych meczach Reprezentacji Polskiej
  • Ogółem zdobywca 279 goli w 519 meczach

Klub

Swoją przygodę z piłką Włodzimierz Lubański zaczął w 1957 roku, grając w Sośnicy Gliwice. Gdy jako szesnastolatek pojawił się na obozie zimowym Górnika Zabrze w Jeleniej Górze, nikt nie spodziewał się, że w przyszłości będzie to jeden z najlepszych piłkarzy naszego kraju. Debiut w drużynie zabrzańskiego wicemistrza Polski, w barwach którego zanotował 234 występy i 155 bramek, miał miejsce w kwietniu 1963 roku w meczu Pucharu Polski z Ruchem Chorzów, przegranym przez jego zespół 0:3. Tydzień później wystąpił po raz pierwszy w rodzimej ekstraklasie w spotkaniu z Arkonią Szczecin, wygranym 4:0. Wtedy też Lubański strzelił swojego pierwszego oficjalnego gola dla Górnika. Piłkarzem zabrzańskiej drużyny w tym czasie był między innymi Ernest Pohl. Z drużyną ze Śląska zdobył 7 tytułów Mistrza Polski, oraz 6-krotnie Puchar Polski. Czterokrotnie zdobył koronę króla strzelców, czym udowodnił swój niebywały talent strzelecki. W 1967 oraz 1970 roku wybrano go również najlepszym piłkarzem naszego kraju.

W sezonie 1969/1970 nastąpiła eksplozja formy Lubańskiego oraz jego drużyny. Górnik awansował jako jedyny polski klub w historii do finału międzynarodowych rozgrywek, a konkretnie Pucharu Zdobywców Pucharów. Po drodze pokonał między innymi AS Romę – po trzech niezwykle ekscytujących meczach i trzech bramkach Lubańskiego (o awansie zabrzan zadecydował rzut monetą). W finale napastnik Górnika bramki już nie strzelił, a jego drużyna przegrała z Manchesterem City 1:2.To właśnie po meczach w Europejskich Pucharach Lubański zyskał wielką, międzynarodową sławę.

Od 1975 roku bronił barw belgijskiego Lokeren, w którym rozegrał 196 meczów, strzelając 82 gole. Z tym zespołem doszedł aż do finału Pucharu UEFA, który jego drużyna przegrała ze Standardem Liege. Pod koniec swojej kariery grał jeszcze we francuskim Valenciennes oraz K.R.C Mechelen. W tym ostatnim zespole skończył swą klubową przygodę z piłką nożną.

Reprezentacja

Pierwszy kontakt z seniorską reprezentacją Polski Włodzimierz Lubański miał w 1963 roku, kiedy to wystąpił w meczu kadry narodowej przeciwko Norwegii, wygranym aż 9:0. Mając wtedy 16,5 roku został najmłodszym w historii piłkarzem grającym w narodowych barwach; warte odnotowania jest również to, że w swym debiucie zdobył bramkę. Wcześniej, bo w 1961 roku, został powołany do juniorskiej kadry.

W 1972 roku Lubański został wybrany na kapitana olimpijskiej reprezentacji w piłce nożnej, a drużyna, której trenerem był Kazimierz Górski, zdobyła złoty medal. 6 czerwca wystąpił w pamiętnym meczu z Anglikami w Chorzowie. Reprezentacja Polski, wspierana przez komplet kibiców, pokonała rywali 2:0. W 47 minucie jedną z bramek zdobył Lubański, jednak niedługo potem miał miejsce jego osobisty dramat. Doznał bardzo poważnej kontuzji kolana w starciu z jednym z angielskich obrońców. Uraz był tak groźny, że wykluczył Lubańskiego z rewanżowego starcia z Anglikami na Wembley. W kadrze po raz kolejny pojawił się dopiero po 2 latach od feralnego wydarzenia, a w 1978 roku uczestniczył wraz z reprezentacją w Mistrzostwach Świata w Argentynie, jednak piąte miejsce, jakie wywalczyła kadra, zostało przyjęte jako wielka porażka.

Po raz ostatni w koszulce z orłem na piersi wystąpił 24 września 1980 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie w meczu przeciwko Czechosłowacji. W tym spotkaniu zdobył ostatnią bramkę w kadrze. Licznik bramek w narodowych barwach zatrzymał się na liczbie 48 w 75 spotkaniach.

W plebiscycie France Football na najlepszego piłkarza w 1972 roku zajął siódme miejsce, a 6 lat później otrzymał nagrodę Fair Play UNESCO.

 

Życie po zakończeniu kariery piłkarskiej

Po skończeniu kariery piłkarskiej osiedlił się na stałe w Belgii, gdzie żyje do dziś. Przez kilka lat szkolił młodych adeptów sztuki piłkarskiej w mieście Mechelen. Obecnie jest drugim trenerem oraz menedżerem drużyny z tego miasta. Od czasu do czasu komentuje również spotkania z udziałem reprezentacji Polski. Z żoną, Grażyną Lubańską, ma dwoje dzieci: córkę Małgorzatę i syna Michała. Jest poliglotą – zna dobrze sześć języków obcych. Jego hobby jest również kolekcjonowanie win.

Kariera Włodzimierza Lubańskiego jest jedną z wielu przerwanych przez ciężką kontuzję w okresie, gdy wydawało się, iż zawodnik jest na szczycie.

źródło: wikipedia

Grzegorz Lato

Grzegorz Lato

Data i miejsce urodzenia: 08.04.1950, Malbork
Pozycja na boisku: Napastnik, ofensywny pomocnik

Grzegorz Lato

Największe osiągnięcia

  • Mistrz Olimpijski z 1972 (Monachium)
  • Srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich z 1976 (Montreal)
  • 3. miejsce na Mistrzostwach Świata  w 1974 (RFN)
  • 3. miejsce na Mistrzostwach Świata z 1982 (Hiszpania)
  • Król strzelców MŚ z 1974 (7 goli)
  • Dwukrotny Król Strzelców polskiej ligi: 1973, 1975 (Stal Mielec)
  • 20 rozegranych spotkań na MŚ
  • Ogółem zdobywca 10 goli na MŚ (ósmy wynik w historii)
  • Dwukrotny Mistrz Polski: 1973, 1976 (Stal Mielec)
  • Dwukrotny Piłkarz Roku w plebiscycie „Piłki Nożnej”: 1977, 1981
  • Druga pozycja pod względem rozegranych meczy w Reprezentacji Polski (100)
  • Druga pozycja pod względem strzelonych goli dla Reprezentacji Polski (45)

Początki

Grzegorz Lato urodził się 8 kwietnia 1950 roku w Malborku. Nie miał dzieciństwa usłanego różami. Jego ojciec w poszukiwaniu lepszej pracy znalazł zatrudnienie w Mielcu jako mechanik lotniczy. Cała rodzina Laty przeniosła się do tego miasta, aby zacząć nowe, lepsze życie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Ojciec Laty zmarł tragicznie podczas pełnienia swoich obowiązków w 1959. Grzegorz Lato przeszedł szybki kurs dojrzewania.

Odskocznią od tych problemów była piłka nożna, którą Lato pokochał miłością od pierwszego wejrzenia. Wraz ze starszym bratem Ryszardem, rozpoczął treningi w Stali Mielec. Miał wtedy 12 lat, a wielu trenerów „Stalówki” po kilku treningach dostrzegło jego niesamowity potencjał. Lato szczególnie wyróżniał się niesamowitym przyspieszeniem. Ktoś kiedyś powiedział, że biega szybciej niż wiatr.

Lato był ustawiony na skrzydle, gdyż tam jego umiejętności sprinterskie były najbardziej przydatne drużynie. Już 6 lat później świętował ze Stalą Mielec pierwsze poważne osiągnięcie. „Stalówka” zajęła 3. miejsce w lidze juniorów, a sam Grzegorz dzięki dobrej postawie na boisku „awansował” do seniorskiej kadry zespołu z Mielca.

Był rok 1969, a późniejszy prezes PZPN-u był uważany za jeden z największych talentów w polskiej lidze. Lato potwierdzał to swoją grą. Trafił do seniorów Stali, gdy mielecka ekipa grała jeszcze w II lidze.

Stal Mielec

Młody zawodnik szybko wkomponował się do nowego zespołu. Został dobrze przyjęty przez starszych kolegów, a szacunek zdobywał sobie kolejnymi udanymi występami. Głównie dzięki jego dobrej grze Stal Mielec awansowała do I ligi w 1970.

Lato nie zamierzał jednak spoczywać na laurach. Jego ekipa już 3 lata później zdobyła tytuł mistrza Polski, a on był jednym z głównych ojców tego sukcesu. W tamtym sezonie Lato został królem strzelców z liczbą 13 trafień.

„Stalówka” dzięki temu osiągnięciu dostała się do I rundy Pucharu Klubowych Mistrzów Europy. Tam jednak ekipa Laty nie sprostała Crvenie Zvezdzie Belgrad. Rok później Stal zajęła 3. miejsce w lidze, a sam piłkarz został uznany przez katowicki magazyn „Sport” za „Piłkarza Roku w Polsce„.

W 1975 roku Lato po raz kolejny został najlepszym strzelcem w I lidze. Uzyskał 19 trafień i głównie dzięki jego bramkom i udanym akcjom Stal mogła cieszyć się z wicemistrzostwa Polski. To nie był koniec świetnej passy Laty. Stal Mielec już w następnym sezonie po raz kolejny wygrała rozgrywki. Lato ze swoją drużyną w I rundzie Pucharu Klubowych Mistrzów Europy stanął naprzeciwko samegoRealu Madryt. „Królewscy” okazali się jednak za silni i wyeliminowali polską ekipę z dalszych zmagań.

Lato swoją karierę w seniorskiej ekipie Stali Mielec zakończył w 1980 roku. Przez te kilkanaście lat wystąpił w łącznie 272 pierwszoligowych spotkaniach „Stalówki”, podczas których strzelił aż 112 bramek. W obu przypadkach jest absolutnym rekordzistą w historii tego zasłużonego dla polskiej piłki klubu.

Nagrody i wyróżnienia

Dobra postawa napastnika mieleckiej ekipy nie umknęła obserwatorom polskiej sceny piłkarskiej. Lato w 1976 otrzymał bardzo prestiżowe wyróżnienie Złote Buty. Warto także wspomnieć o tym, że Lato wygrywał też klasyfikację na „Piłkarza Roku” w 1977 i w 1981 roku w plebiscycie organizowanym przez warszawski tygodnik „Piłka Nożna”.

Zmierzch kariery klubowej za granicą

Lato w 1980 roku zamienił Stal na belgijski KSC Lokeren. Tam polski piłkarz wystąpił w 64 spotkaniach, w których 12 razy wpisywał się na listę strzelców.

Kolejnym przystankiem naszego zawodnika był CD Atlante Mexico City. Lato występował tam do 1984 roku. W 45 spotkaniach zdobył 16 bramek. Późniejszy prezes PZPN-u był już wtedy dość wiekowym zawodnikiem i powoli myślał o zakończeniu kariery.

Ostatnim jego klubem była Polonia Hamilton, w której to już bardziej rekreacyjnie, występował do 1991 roku.

Reprezentacja Polski

Nazwisko Lato kojarzy się jednak głównie z Reprezentacją Polski, z którą to odniósł największe sukcesy w karierze. Już w 1970 roku wpadł w oko Andrzejowi Strejlauowi, który opowiedział o młodym chłopaku Kazimierzowi Górskiemu. Słynny polski trener, wówczas zajmował się kadrą młodzieżową. Gdy pierwszy raz zobaczył Latę w akcji porównał go do… wiatraka, ale dostrzegł w nim potencjał. Trzeba przyznać, że miał „trenerskiego nosa”, bo Lato już w rozgrywkach młodzieżowych rokował na przyszłość. Szybki skrzydłowy w „młodzieżówce” wystąpił w 28 spotkaniach, w których strzelił 9 goli. Ale prawdziwa eksplozja formy Laty miała dopiero nadejść w drużynie seniorskiej…

Debiut w reprezentacji narodowej Lato miał już 17 listopada 1971 roku podczas zremisowanego 0:0 spotkania z RFN-em. Rok później na Igrzyskach Olimpijskich wystąpił tylko 45 minut podczas spotkania z Danią, ale po ostatecznym triumfie Biało – Czerwonych w tej imprezie został nagrodzonyzłotym medalem olimpijskim.

Rok później w 1973 roku Polacy grali mecze eliminacyjne do Mistrzostw Świata. Młody napastnik nie był jeszcze wtedy pewniakiem Kazimierza Górskiego i rzadko wychodził na boisko. Wszystko zmieniło się, gdy został powołany w trybie alarmowym na towarzyskie spotkanie z Bułgarią w Warnie. Tam Lato dwa razy pokonał bramkarza rywali i od tego momentu jego pozycja w ekipie Górskiego była niepodważalna.

Trener wystawił go w eliminacyjnym spotkaniu z Walijczykami. Lato odwdzięczył się najlepiej jak mógł. Raz pokonał bramkarza Walii, a cały mecz zakończył się zwycięstwem Polaków 3:0. Następne spotkanie to był już niesamowicie ważny mecz na Wembley z Anglią. Lato zagrał kolejny dobre spotkanie i to on rozpoczął akcję, po której Polska strzeliła historycznego gola Anglikom. Ten wynik oznaczał, że Polacy jadą na Mistrzostwa Świata do RFN!

MŚ w RFN

Młody zawodnik rozegrał tam turniej życia. W pierwszej rundzie wbił po 2 bramki Argentynie i Haiti. W kolejnej dołożył trafienia w meczach przeciwko Szwecji i Jugosławii. Jego koledzy również nie schodzili poniżej określonego poziomu i dzięki temu Polska awansowała do półfinału tej wielkiej imprezy. Tam w spotkaniu, którzy wszyscy zapamiętali jako „mecz na wodzie” Lato nie pokazał swojego wielkiego piłkarskiego kunsztu. Polska przegrała 0:1 i na osłodę miała jeszcze mecz o 3. miejsce z Brazylią. Mało kto uważał, że Polska ma jakiekolwiek szanse w starciu z tak utytułowaną ekipą.

Grzegorz Lato 76. minucie tamtego spotkania przekonał wszystkich niedowiarków, że Polska może skutecznie rywalizować z „Canarinhos”. Błysnął swoją niesamowitą szybkością, „objechał” brazylijskiego defensora i precyzyjnym strzałem zdobył jak się później okazało bramkę na wagę 3. miejsca na świecie.

7 trafień w tym turnieju dało mu zaszczytny tytuł Króla Strzelców tej imprezy. W Polsce nie było już ani jednej osoby, która nie znała nazwiska Grzegorza Laty. Poczynania naszego zawodnika docenili także światowi eksperci. W plebiscycie „France Football” uplasował się na 6. miejscu w kategorii „Najlepsi Piłkarze w Europie”. W Polsce w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” zajął 4. miejsce w kategorii „Najlepsi Sportowcy”.

Kolejne sukcesy z reprezentacją

W 1976 roku Lato został powołany na turniej olimpijski, który odbył się w kanadyjskim Montrealu. Piłkarz wystąpił w 5 spotkaniach, w których 3 razy przechytrzył bramkarzy rywali. Jego trafienia bardzo przyczyniły się do drugiego miejsca i srebrnego medalu, jakie ostatecznie zajęli Polacy na tym turnieju.

Kariera reprezentacyjna Laty kwitła. Polacy jechali z wielkimi nadziejami na kolejne Mistrzostwa Świata w 1978 roku. W Argentynie reprezentacja jednak nie powtórzyła sukcesu sprzed 4 lat. Zajęła miejsca 5-6, co w kraju przyjęto ze sporym rozczarowaniem. Lato wystąpił w 6 spotkaniach i strzelił 2 bramki. Jak powiedział po tym turnieju dziennikarzom liczył na zdecydowanie więcej.

Kolejne Mistrzostwa Świata 1982 zostały rozegrane w Hiszpanii. Lato pojechał tam już jako 32-latek. Trenerem był wtedy Antoni Piechniczek, który częściej wystawiał zawodnika w linii pomocy. Był jednak niezmiennie podstawowym zawodnikiem Polaków. Zagrał w każdym spotkaniu od 1. minuty, a w meczu z Peru strzelił swoją jedyną bramkę na tej imprezie.

Był jednak kreatywnym pomocnikiem, który wypracowywał liczne sytuacje strzeleckie swoim kolegom. Cały turniej Polacy zakończyli na 3. miejscu, co dla Laty oznaczało kolejny medal przywieziony z Mistrzostw Świata. Dobrą postawę polskiego zawodnika dostrzegli kibice, dzięki których głosom Lato zajął 6. miejsce w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca kraju.

 

Koniec kariery piłkarskiej Laty

Karierę reprezentacyjną Lato zakończył 17 kwietnia 1984 roku podczas towarzyskiego spotkania z Belgami. Łącznie w kadrze rozegrał aż 100 spotkań (pod tym względem więcej występów ma tylkoMichał Żewłakow) i strzelił 45 bramek (w tej kategorii wyprzedza go jedynie Włodzimierz Lubański).

Od 1991 do 1999 roku próbował swoich sił w trenerce m.in z klubem Stal Mielec i Widzew Łódź, jednak bez większych sukcesów. W latach 2001-2005 był senatorem – zasiadał w w ławach SLD. Lato za swoje zasługi sportowe został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (1982) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1974), trzykrotnie Złotym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz tytułem Zasłużony Mistrz Sportu.

I mimo, że ostatnimi czasy osoba Grzegorza Laty kojarzy nam się przede wszystkim z jego niezbyt udanymi rządami w Polskim Związku Piłki Nożnej nie zapominajmy, że był to wybitny piłkarz, który swoją boiskową postawą zapisał się na stałe na kartach historii polskiego i światowego futbolu.

Kazimierz Deyna

Kazimierz Deyna

Data i miejsce urodzenia: 23.10.1947, Starogard Gdański
Data i miejsce śmierci: 01.09.1989, San Diego
Narodowość: Polska
Pozycja na boisku: Pomocnik/Napastnik

Kazimierz Deyna

Największe osiągnięcia

  • Brązowy medalista Mistrzostw Świata z 1974 (RFN)
  • Mistrz Olimpijski z 1972 (Monachium)
  • Król strzelców turnieju Olimpijskiego (9 goli)
  • Wicemistrz Olimpijski z 1976 (Montreal)
  • 2-krotny Mistrz Polski – 1969,1970 (Legia Warszawa)
  • Zdobywca Pucharu Polski  – 1973 (Legia Warszawa)
  • Półfinalista Pucharu Europy – 1970 (Legia Warszawa)
  • Trzecie miejsce w plebiscycie France Football na Najlepszego Piłkarza Europy – 1974 r., oraz dwukrotnie szósty (1972, 1973)
  • Trzeci Najlepszy Piłkarz MŚ w 1974 r.(za Beckenbauerem i Cruyffem)
  • Trzeci Najlepszy Piłkarz Świata według magazyny „Kicker”: 1974 r.
  • Najlepszy Piłkarz XX wieku według tygodnika „Piłka Nożna”
  • „Piłkarz 75-lecia” w plebiscycie zorganizowanym przez PZPN, „Piłkę Nożną”, „Przeglądu Sportowego”, „Tempa” i „Sportu”
  • 97-krotny reprezentant Polski
  • Zdobywca 41 goli dla Reprezentacji Polski
  • Ogółem zdobywca 165 goli w 448 oficjalnych meczach seniorskich.

Początki

Kazimierz Deyna na stałe zapisał się w historii polskiego sportu, jako chyba najlepszy piłkarz w dziejach naszego kraju. Deyna był prawdziwym wirtuozem na krajowych boiskach, imponował techniką i płynnym prowadzeniem piłki, posiadał także mocne i precyzyjne uderzenie z dystansu. W latach 70-tych był czołowym piłkarzem reprezentacji Polski, wielokrotnie będąc jej kapitanem.

Kazimierz Deyna przyszedł na świat w Starogardzie Gdańskim, gdzie uczęszczał do szkoły podstawowej i zawodowej.  Wychowywał się wśród licznego rodzeństwa. To właśnie bracia Kazimierza, którzy również grali w miejscowych klubach, zaszczepili w nim pasję do sportu a w szczególności do piłki nożnej.

Pierwsze kroki Deyna stawiał w miejscowym klubie Włókniarz Starogard Gdański, było to 1958 roku. Trafił pod oko Henryka Piotrowskiego, który uczył go rzemiosła piłkarskiego. Jako trampkarz z zespołem tym zdobył wicemistrzostwo Wybrzeża (1962 r.). Talent, nad przeciętne umiejętności i pracowitość Deyny, sprawiły, że zaczął występować w drużynie seniorów. Piłka wówczas nie przynosiła dochodów więc Kazimierz łączył swoją pasję z pracą w zakładzie obuwniczym.

Znakomite lokalne występy sprawiły, że w 1965 r. trafił na obóz junior organizowany przez Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, który miął na celu wybór piłkarzy do Reprezentacji Polski Juniorów. I choć Deyna nie przeszedł selekcji, zgromadził kolejne ważne doświadczenie.

Kazimierz Deyna zaliczał kolejne świetne występy w Starogardzie, a z Kadrą okręgu gdańskiego wywalczył srebro podczas turnieju ogólnopolskiego.

10 października 1965 roku Kazimierz Deyna w końcu zadebiutował w Reprezentacji Polski Juniorów i wbiegł na boisku z biały orłem. W swoim pierwszym meczu z Czechosłowacją grał przez pierwszą połowę. Wraz z coraz częstszymi występami w reprezentacji wzrosło zainteresowanie Kazimierzem polskich klubów. Batalia o Deynę skończyła się dyskwalifikację na 10 miesięcy, powodu podpisania przez niego dwóch kontraktów z różnymi klubami, co nie było winą samego zawodnika a działaczy, często uwikłanych w politykę. Kazimierz w tym czasie nie występował w żadnym klubie, ale grywał w Reprezentacji Juniorów.

Po odbyciu kary, w 1966 roku zaczął grać w ŁKS, gdzie trenował z bratem Henrykiem podczas tego okresu. Podczas meczu rezerw z Włókniarzem Białystok, Deyna strzelił 5 goli co niemal natychmiast poskutkowało awansem do pierwszego składu.

8 października 1966 r, Deyna zadebiutował w pierwszej lidze w bezbramkowym remisie z Górnikiem Zabrze. W tym momencie Kazimierz Deyna został powołany do wojska.  Ale Kazik nie trafił w kamasze, gdyż władze w ramach poboru zażyczyli sobie któregoś z trójki graczy; Kazimierza Deynę, Zdzisława Kostrzewińskiego lub Edwarda Studniorza, padło na najmniej doświadczonego Kazimierza Deynę – w ten sposób trafił do Centralnego Wojskowego Klubu Wojskowego „Legia” Warszawa.

To właśnie z Legią Warszawa wiąże się nazwisko i kariera Kazimierza Deyny, spędził on w nim 12 lat!

Legia Warszawa

Kazimierz Deyna przybył do stolicy, mając prawie dziewiętnaście lat. Zdołał zaliczyć już pięć występów w drużynie orlików (reprezentacja Polski juniorów), miał udany debiut w pierwszej lidze (w barwach ŁKS) oraz bagaż nieprzyjemnych wspomnień związanych z przejściem do klubu wyższej klasy.

Zadebiutował w drużynie warszawskiej w meczu I ligi 20 listopada 1966 roku przeciwko jedenastce chorzowskiego Ruchu. Pierwszego gola dla Legii zdobył Deyna w wygranym przez wojskowych meczu z GKS Katowice, 13 maja 1967 roku. Mecz rozgrywany był w Katowicach, a trafienie zaliczył w 81 minucie (jako czwartą bramkę dla Legii). Wiosną 1967 roku występował już w większości spotkań I ligowych. Sezon zespół kończy na czwartej pozycji w ekstraklasie.

W kolejnym sezonie Deyna wraz z kolegami zdobył wicemistrzostwo Polski. Jednak najbardziej udane sezony to 1968/1969 oraz 1969/1970, w których to Deyna wywalczył z drużyną mistrzostwo polski. Deyna bryluje na boisku, strzela braki i asystuje. Kolejne dwa sezony to drugie i trzecie miejsce. Ostatni większy sukces Legii z Deyną na boiskach krajowych to zdobycie Pucharu Polski w 1973 r.

Dalej już nie szło tak dobrze, choć sam Kazik spisywał się dobrze. Kibice go pokochali, o czym może świadczyć słynne zdarzenie w sezonie 1975/76 podczas meczu z Górnikiem. Deyna wówczas za niesportowe zachowanie dostał jedyną w karierze czerwoną kartkę. Wtedy kibice Legii zaśpiewali słynną później przyśpiewkę: „Deyna Kazimierz, nie rusz Kazika bo zginiesz”, która była skierowana do sędziego prowadzącego to spotkanie.

W Legii Deyna grał do 1978 r., ostatni mecz rozegrał 5 listopada przeciwko Widzewowi Łódź. W spotkaniu tym Kazik zdobył swoje ostanie bramki w lidze, jedną z nich wspominał Józef Młynarczyk mówiąc;  „Jedna z tych bramek którą Kazik mi strzelił śni mi się do dzisiaj. Nadal nie wiem, jak on to zrobił. Piłka wpadła mi po prostu za kołnierz. Teraz już nie, ale kiedyś bardzo mnie to męczyło. Ale Deyna nie tylko ze mnie zrobił balona”.

W warszawskiej Legii grał przez trzynaście sezonów (1966/67 – 1978/79). W tym okresie zaliczył 304 mecze w I lidze w barwach Legii, dało mu to drugie miejsce za Lucjanem Brychcym (368 meczy w I lidze w barwach Legii). Strzelił 94 bramki, zajmując także drugie miejsce w historii Legii, także za popularnym „Kicim”.

Manchester City

O Deynę starały się przez wiele lat największe kluby europejskie takie jak; Real Madryt, AC Milan, Inter Mediolan, Bayern Monachium, AS Monaco. Jednak władza przez najlepsze lata kariery Kazika nie pozwalały mu na wyjazd z kraju do innego klubu. Stało się to w końcu 1978 roku, Deyna trafił do angielskiego Manchesteru City za 150 tyś funtów.

Ciekawostką jest to, że w umowie były zagwarantowane dwa mecze Legii z angielską drużyną, oraz komplet sprzętu sportowego marki Adidas. Deyna w meczu Legii z City na własnym stadionie, zagrał po jednej połowie w obydwu drużynach strzelając po jednej bramce.

Gdy Kazimierz Deyna trafił Manchesteru, klub był wówczas czołowym klubem na wyspach, który regularnie walczący o mistrzostwo, choć trzeba przyznać Deyna trafił w spadkową formę klubu. Sam również miał problemy z aklimatyzacją i znalezieniem miejsca na boisku w nowej drużynie.  W sezonie 1978/79 rozegrał w barwach Manchesteru City 13 meczy ligowych.

„Kaka” ciągle próbował dostosować swój styl gry do warunków angielskich. Manchesterze przez długi czas szukano mu właściwego miejsca na murawie. Próbowano zrobić go środkowym napastnikiem, przesuwano ze środka pomocy na skrzydła. Menadżerowie i trenerzy angielscy nie bardzo potrafili zagospodarować „perłę znad Wisły” w swoim zespole.

W sezonie 1979/80 „Kaka” występował już częściej. Zaliczył 22 mecze, strzelając pięć bramek. W ostatnim roku pobytu na wyspach zagrał tylko w 3 meczach ligowych, nie strzelając żadnej bramki. Należy wspomnieć, że grając w błękitnych barwach zaliczył jeden mecz w europejskich pucharach, występując w Moenchengladbach w meczu Borussia – Manchester City. Anglicy przegrali 3:1, a „Kaka” uzyskał honorowe trafienie dla wyspiarzy. Działo się to w ćwierćfinale pucharu UEFA.

Ale coraz rzadsze występy w pierwszej jedenastce Manchesteru City sprawiły, że Deyna zaczął poszukiwać nowego klubu. Myślał początkowo o przeniesieniu się do jednego z klubów na kontynencie. Szybko myśl tę jednak odrzucił, kiedy pojawiła się szansa wyjazdu za ocean do USA. Za namową swego menadżera Teda Miodońskiego podpisał kontrakt z San Diego Sockers. W Manchesterze City Deyna zaliczył łącznie 41 meczy, strzelając 13 bramek.

Kariera Reprezentacyjna

Niewątpliwie Kazimierze Deyna największe sukcesy osiągną z Reprezentacją Polski. Pierwszym wielkim sukcesem było zdobycie Olimpijskiego Złota naDeynaolimpiadzie w Monachium w 1972 r. Złota drużyna pod wodzą Kazimierza Górskiego była prawdziwym objawieniem podczas turnieju Olimpijskiego, a sam Deyna został jedną z największych gwiazd zostając „Królem strzelców” z dorobkiem aż 9 goli, w tym dwóch najważniejszych w meczu finałowym z Węgrami, wygranym 2:1. W 1973 r. Kazimierz Deyna przejął opaskę kapitana od Włodzimierza Lubańskiego, który z powodu poważnej kontuzji pauzował przez dwa lata. To właśnie tego roku Polska z Deyną w składzie zatrzymała Anglików remisując 1:1 i awansując do MŚ, zaś Anglia musiała pożegnać się z turniejem.

Mistrzostwa Świata w 1974 roku to okres największej sławy polskiej reprezentacji i jej lidera –  Kazimierza Deyny. Polacy gromiąc wszystkich rywali w grupie(Argentynę 3:2, Haiti 7:0, Włochów 2:1), stali się postrzegani jako czarny koń mistrzostw. W kolejnej fazie(wówczas druga faza grupowa), Polacy pokonali Szwecję i Jugosławię, i o finał walczyli z RFN. Po słynnym „meczu na wodzie” i heroicznej postawie zespołu, Polska jednak przegrała 0:1.  W meczu o trzecie miejsce Polacy pokonali już trzeciego tuza futbolu(wcześniej Argentynę i Włochów) – Brazylię, wynikiem 1:0. Króle strzelców MŚ został kolega z Deyny z drużyny Grzegorz Lato( 7 bramek).

Deyna na tym turnieju znakomicie rozgrywał i strzelił 3 gole, a Polska obok Holandii został nazwana najładniej grającą drużyną. Znakomita forma Deyny został doceniona na skalę międzynarodową, uplasował się on na trzeciej pozycji w plebiscycie France Football, ustępując jedynie gigantom i legendom futbolu jak Franz Beckenbauer i Johan Cruyff. Deynie nie udało się awansować do Mistrzostw Europy, choć trzeba zauważyć, że Polacy pokonali w kwalifikacjach w słynnym meczu na stadionie w Chorzowie, Holandię, aż 4:1.

Kolejnym sukcesem Deyny były już drugie Igrzyska Olimpijskie, gdzie zdobył tym razem srebrny medal przegrywając w finale z NRD 1:3. Jednak drugie miejsce w kraju odebrano za porażkę, a do dymisji podał się Kazimierz Górski. Nowym trenerem został Jacek Gmoch, a w reprezentacji Polski trzonem drużyny nadal był Deyna, który w ostatnim meczu kwalifikacyjny do MŚ z Portugalią strzelił gola dającego remis.

Na MŚ w Argentynie Polska jechała z najwyższymi aspiracjami. W pierwszym meczu zremisowała bezbramkowo z RFN, następnie pokonała Turcję i Meksyk, z którym Deyna strzelił swoją ostatnią bramkę dla reprezentacji. W drugim rundzie grupowej Polska trafiła na Brazylię, gospodarzy oraz Peru. Tylko z tymi ostatnimi zdołała wygrać. Natomiast z przegranym 0:2 meczu z Argentyną, Deyna nie wykorzystał rzutu karnego dającego remis. Przegrany mecz z Brazylią 1:3 był ostatnim oficjalnym meczem Kazimierza Deyny w Reprezentacji Polski. Z 41 golami w 97 występach Deyna był wówczas rekordzistą. W tej chwili plasuje się na trzeciej pozycji.

Kariera w USA

Kazimierz Deyna podpisał kontrakt z nowym klubem z w lutym 1981 r., a w marcu zadebiutował na amerykańskich boiskach. W  klubie San Diego Sockers występującym  w lidze North American Soccer League grał regularnie i z sukcesami przez 7 lat.

Grając w barwach San Diego Sockers w meczu z Tampa Bay Rowdies (12.08.1983r.), pobił rekord Giorgio Chinaglii na najbardziej skutecznego gracza, zdobywając w amerykańskiej punktacji – 13 punktów (8 za cztery bramki i 5 za asysty).

Deyny z drużyną z San Diego, brał udział także w mistrzostwach piłki halowej (Major Indoor Soccer League), w których grał niezwykle skutecznie, zdobywając trzykrotnie miano najlepszej w halach USA (1983, 1985, 1986). Osiągnięcia punktowe z hali Kazimierza Deyny z sezonów 1982/83 i 1984/85 były jednym z lepszych w lidze MISL.

Kazimierz Deyna łącznie zdobył pięć tytułów mistrzowskich w barwach San Diego Sockers, za każdy z nich otrzymał okolicznościowy sygnet od prezydenta San Diego Sockers, dziś jeden z nich można oglądać w muzeum Legii Warszawa, w ekspozycji poświęconej Kazimierzowi Deynie.

Kazimierz Deyna z biegiem lat co raz częściej myślał o aktywnym zajęciu niż piłka nożna. Mając prawie 40 lat co raz trudniej było mu utrzymać wysoką formę. Wspólnie z Gertem Wieczorkowskim i kolegami z San Diego, założył nowy klub The Legens z siedzibą w Meksyku(z racji niższych podatków). Celem klubu Old Stars było: popularyzowanie futbolu europejskiego w USA, promocja piłki nożnej w USA przed Mundialem 1994, przypomnienie starych gwiazd europejskiego futbolu na boiskach amerykańskich, wyprawy zespołu do Europy, celem ich przypomnienia widowni starego kontynentu.

Deyna wiązał swoją przyszłość ze szkoleniem i trenerką.  Marzeniem Deyny było, że wróci do Polski i założy szkółkę piłkarską dla dzieci. Póki co, dzielił jednak czas pomiędzy występami na boisku w roli zawodnika i pracą w charakterze trenera. Grał coraz mniej. Ostatni mecz zawodowo rozegrał 31 maja 1987 roku w barwach Sockersów w meczu przeciwko Tacoma Stars.

Nieoczekiwana śmierć

Kazimierz Deyna zginął 1 września 1989 r. w wypadku samochodowym. Na sześciopasmowej autostradzie I-15, na północ od Miramar Road uderzył swoim Dogem Coltem w zepsutą ciężarówkę zaparkowaną na prawym poboczu. Była pogodna ciepła noc a ciężarówka miał włączone światła awaryjne. Stwierdzono nadmierną prędkość lecz bez  śladów hamowania, przyczyna wypadku pozostała nieznana. Pojawiły się pogłoski, że Deyna mógł zasnąć za kierownicą. Zginą na miejscu z poważne obrażeniami całego ciała.

Podsumowanie

Deyna zagrał w filmie „Ucieczka do zwycięstwa”, obok  gwiazdorów kina amerykańskiego: Sylwestra Stallone, Michaela Caine’a, i Maxa von Sydowa, oraz legend futbolu; Pelego i Bobby Moore’a.

Trzeba też dodać, że Deynę spotkała wielka przykrość rozczarowanie ze strony jego wieloletniego menadżera Teda Miodońskiego, który okazał się zwykłym oszustem. Znając numery kont bankowych Deyny i mając pełnomocnictwa, wyczyścił je do zera, na kwotę około miliona dolarów. Gdy sprawę z manipulowaniem kontami „Kaki” odkryła jego żona Mariola Deyna, „Kaka” to bardzo przeżył. Stracił nie tylko wiele pieniędzy, ale również pogorszyły się jego stosunki w rodzinie.

Kazimierz Deyna za swoje zasługi dostał także odznaczenia państwowe takie jak: Złoty Krzyż Zasługii Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Numer 10, w którym grał w Legii Warszawa został zastrzeżony w 2006 r. Tego roku także w muzeum Legii na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej została otwarta Aleja Kazimierza Deyny, gdzie znajdują się różne pamiątki z całej kariery zawodnika. Jedna z ulic na warszawskich Górcach nosi imię i nazwisko piłkarza.

W lipcu 1989 roku wraz z reprezentacją Polski weteranów rozegrał nieoficjalny mecz na Mistrzostwach Europy Old Bojów w Danii. Mecz z Włochami 3:1 był jego ostatnim w bogatej karierze. Kazimierz Deyna pochowany został na cmentarzu El Camino Memorial Park w San Diego. Na pogrzebie byli członkowie drużyny San Diego, nie zabrakło też telewizji i wysłanników największych kalifornijskich dzienników „Los Angeles Times” i „San Diego Union”.

źródło: wikipedia

Gerard Cieślik

Gerard CieślikGerard Cieślik

Data i miejsce urodzenia: 29.04.1927, Hajduki Wielkie(obecny Chorzów)
Pozycja na boisku: Napastnik

Największe osiągnięcia

  • Mistrz Polski: 1951, 1952, 1953
  • Zdobywca Pucharu Polski: 1951
  • Król strzelców: 1952, 1953
  • Zdobywca 167 goli w 237 meczach ligowych (Ruch Chorzów)
  • 45-krotny reprezentant Polski
  • Zdobywca 27 goli dla Reprezentacji Polski

Kluby:

  • Bismarckhütter Ballspiel Club: 1939-1945
  • Ruch Chorzów: 1946-1959

Gerard Cieślik zapisał się na stałe w historii polskiej piłki nożnej, a najbardziej  strzeleniem dwóch bramek Związkowi Radzieckiemu 20 października 1957 na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Przez całą swoją karierę piłkarską był wierny barwom jednego klubu Ruchu Chorzów, tylko z epizodem podczas drugiej wojny światowej. Niewielu wie i niewielu pamięta, że w latach 1939-45 Gerard Cieślik grał w barwach niemieckiego klubu Bismarckhutter Sport Verein. Również podczas drugiej wojny światowej w latach 1944-45 był żołnierzem Wermachtu, służył w wojsku między innymi na terenie Danii.

Ruch Chorzów

W roku 1946 Gerard Cieślik został graczem Ruchu Chorzów. Tam zaczął dorosłą karierę piłkarską i aż do roku 1959 był wierny temu klubowi. W tym klubie zakończył karierę.

Ruch Chorzów po wojnie był silną drużyną i już w 1951 roku zespół w składzie z Gerardem Cieślikiem zdobył tytuł Mistrza Polski. Tego samego roku klub zdobył Puchar Polski. Kolejne dwa lata także były pasmem niekończących się sukcesów, Ruch Chorzów po raz drugi z rzędu zdobył Mistrzostwo Polski, a Gerard Cieślik sięgnął po koronę najlepszego strzelca I ligi polskiej.

W 1953 roku Gerard Cieślik ponownie powtórzył wyczyn najlepszego strzelca polskiej ligi, a po raz trzeci z Ruchem Chorzów został Mistrzem Polski. W sumie w drużynie „niebieskich” (popularna nazwa Ruchu Chorzów od barw klubowych) ten świetny piłkarz rozegrał 249 meczy strzelając 178 bramek. Dorobek w Ekstraklasie Gerada Cieślika to rozegranie 237 meczy i strzelenie 167 goli. Dorobek 167 bramek jest bardzo wybitnym osiągnięciem, a jest to czwarty wynik w historii polskiej ligi.

Epizod z Górnikiem Zabrze

Cieślik cały czas związany był z Ruchem Chorzów, ale w 1955 roku wystąpił w dwóch towarzyskich meczach w barwach Górnika Zabrze. 29 sierpnia 1955 roku w Stalino z Szachtjorem Stalino 0:2, natomiast 5 września 1955 roku w Leningradzie z Zenitem Leningrad 1:2. W tym drugim spotkaniu Cieślik strzelił jedyną bramkę dla Górnika Zabrze.

Kariera reprezentacyjna

Najbardziej znanym meczem w składzie z Gerardem Cieślikiem był pamiętny mecz rozegrany na Stadionie Śląskim w Chorzowie ze Związkiem Radzieckim. W tym meczu Polska pokonała Związek Radziecki 2-1, a Gerard Cieślik był bohaterem tego meczu, zdobywając obydwie bramki dla Polski. Pokonał słynnego Radzieckiego bramkarza Lewa Jaszyna.

W 43. minucie zdobył pierwszą bramkę po dośrodkowaniu Henryka Kempnego, a drugiego gola tuż po wznowieniu drugiej połowy meczu po podaniu Lucjana Brychczego. Nikt już nie pamięta, że do reprezentacji Polski na ten mecz Cieślik został powołany w ostatniej chwili, bo rozegrał świetne spotkania sparingowe z reprezentacją Śląska.

W drużynie narodowej zadebiutował w meczu z Norwegią przegranym 1-3. Pierwszą bramkę Cieślik zdobył w swoim drugim meczu w reprezentacji z Rumunią. Mecz rozegrano w Warszawie a Polska przegrała 1-2. Także w meczu z Rumunią trzy lata później w 1950 roku Cieślik zdobył pierwszego i jedynego hat-tricka.

W 1952 roku jako reprezentant Polski w piłce nożnej był uczestnikiem na Igrzyskach Olimpijskich, które rozegrane były w Helsinkach. W pierwszym meczu Polska pokonała amatorów z Francji 2-1, ale w następnym poległa z Danią 0-2.

W sumie Cieślik rozegrał 45 meczy w reprezentacji Polski w latach 1947-1958, w których strzelił 27 bramek, co jest świetnym wynikiem, bo daje średnią ponad pół bramki w każdym meczu kadry Polski.

Za zasługi dla polskiej piłki nożnej Gerard Cieślik został Wybitnym Reprezentantem Polski, mimo, ze nie rozegrał wymaganych 60 spotkań w jej barwach.

Zakończenie kariery piłkarskiej

Gerard Cieślik w wieku 32 lat zakończył swoją bogatą karierę piłkarską w Ruchu Chorzów. Dalej był związany z Ruchem Chorzów, gdzie był trenerem młodzieży, członkiem zarządu klubu z Chorzowa. Został również honorowym prezesem Ruchu Chorzów, a wśród kibiców stał się symbolem „niebieskich”.

W plebiscycie Polskiego Związku Piłki Nożnej ogłoszonego w 1969 roku Gerard Cieślik został wybranynajlepszym piłkarzem 50-lecia. W plebistycie z 1994 roku, także zorganizowanym przez PZPN, na 75-lecie polskiego piłkarstwa zajął wysokie 5. miejsce.

Wyróżnienia

Za wspaniałą postawę na boisku oraz poza boiskiem ten bardzo skromny, a zarazem miły człowiek został w 1999 roku odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zbigniew Boniek

Zbigniew Boniek

Data i miejsce urodzenia: 03.03.1956, BydgoszczZbigniew Boniek
Narodowość: Polska
Pozycja na boisku: Napastnik/ofensywny pomocnik

Największe osiągnięcia

  • Brązowy medalista MŚ z 1982 (Meksyk)
  • Trzeci piłkarz Europy w Plebiscycie France Football w 1982
  • Mistrz Polski – 1981, 1982 (Widzew Łódź)
  • Mistrz Włoch – 1983 (Juventus)
  • Dwukrotny Zdobywca Pucharu Włoch – 1983 (Juventus), 1986 (AS Roma)
  • Zdobywca Pucharu Europy – 1985 (Juventus)
  • Zdobywca Superpucharu Europy – 1984 (Juventus)
  • Zdobywca Puchary Zdobywców Pucharów – 1984 (Juventus)
  • Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego – 1985 (Juventus)
  • 80-krotny reprezentant polski
  • Zdobywca 24 goli dla reprezentacji polskiej
  • Ogółem zdobywca 119 goli w 447 meczach seniorskich
  • Jedyny Polak znajdujący się na liście FIFA 100

1956 był dla Polski oraz rodzimego futbolu rokiem przełomowym. W tym właśnie czasie reaktywowano Polski Związek Piłki Nożnej, a jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiego futbolu, Górnik Zabrze, debiutował w ekstraklasie w spotkaniu z innym gigantem, chorzowskim Ruchem. Jest to również rok niezwykły, ponieważ 3 marca, w Bydgoszczy na świat przyszedł Zbigniew Boniek, który w opinii wielu ekspertów był najlepszym, oraz na pewno najbardziej wszechstronnym napastnikiem w historii polskiego futbolu.

Kariera klubowa

Swoją przygodę rozpoczął w rodzinnym mieście, Bydgoszczy, gdzie był graczem tamtejszej Zawiszy.W klubie tym jednak nie „poczuł” prawdziwego, seniorskiego futbolu, już w wieku 19 lat przenosząc się do Widzewa Łódź, który szukał wzmocnień po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Już w pierwszym sezonie Zibi zanotował 27 występów, w których zdobył siedem bramek. Ogólnie czas spędzony w Widzewie Boniek może uznać za bardzo udany. W przeciągu siedmiu sezonów spędzonych w Łodzi Murzyn, jak wtedy nazywano Bońka rozegrał 172 spotkania strzelając w nich równo 50 bramek, dzięki czemu do dnia dzisiejszemu cieszy się olbrzymim szacunkiem w widzewskiej części polskiego Manchesteru. Z klubem tym zdobył również dwa tytuły mistrza polski, a trenował pod okiem tak znanych szkoleniowców jak Władysław Żmuda, czy też Jacek Machciński.

Bońka w swoim składzie widziało bardzo wielu trenerów z całego świata, lecz ten kreatywny napastnik wyjechał z Polski dopiero w 1982 roku mając 26 lat i związał się z włoskim Juventusem Turyn. Dla wielu, szczególnie młodych fanów futbolów taki stan rzeczy może wydać się dość kuriozalny, że ten genialny piłkarz opuścił rodzimą ligę w tak zaawansowanym wieku, jednak nie było to nic dziwnego patrząc na ówczesne realia. W Polsce panował komunizm, a piłkarze bardzo rzadko dostawali zgodę od władz na wyjazd zagraniczny. Poza tym polska liga była wtedy o wiele silniejsza niż obecnie.

Na północy Włoch Zbigniew Boniek przeżył najpiękniejsze lata swojej kariery. Przez trzy sezony stanowił obok Francuza Michaela Platiniego, oraz Włocha Paolo Rossiego fundament drużyny Starej Damy, sam zostając w 1982 roku uznany 3 piłkarzem Europy według magazynu France Football. W tym czasie rozegrał w biało-czarnych barwach 81 spotkań strzelając 14 bramek. Z Zebrami zdobył aż 6 trofeów począwszy od mistrzostwa, oraz pucharu Włoch, na pucharze, oraz super-pucharze Europy kończąc. Tam też otrzymał dość zabawny przydomek „Piękności Nocy”, a to z powodu fenomenalnej dyspozycji podczas spotkań rozgrywanych wieczorami.

W 1985 roku Boniek przeniósł się do jednego z największych rywali Juventusu – AS Romy, za co kibice tego pierwszego mieli żal do Polaka. W klubie ze Stadio Olimpico w Rzymie spędził trzy sezony, rozgrywając w latach 1985-88 76 spotkań i strzelając 17 bramek. Zdobył z tym klubem Puchar Włoch w 1986 r. i tam Zbigniew Bonie zakończył karierę klubową.

Kariera reprezentacyjna

Zbigniew Boniek, jako reprezentant Polski zadebiutował 24 marca 1976 roku, mając 20 lat i 21 dni, przeciwko Argentynie. Mecz ten Polacy przegrali 1 do 2 i choć było to spotkanie towarzyskie, to zostało przyjęte, jako sporej wielkości rozczarowanie. Mimo debiutu na Igrzyska Olimpijskie w Montrealu Boniek nie poleciał, a kadra zajęła tam drugie miejsce, ogólnie uznane w kraju za porażkę.

Po IO Kazimierz Górski zrezygnował z prowadzenia kadry narodowej, a jego miejsce zajął Jacek Gmoch, który zaczął zdecydowanie mocniej stawiać na Bońka. Zabrał on młodego, 23 letniego piłkarza na Mistrzostwa Świata w Argentynie, które jednak okazały się klapą w wykonaniu reprezentacji Polski. Niemniej jednak od tamtej pory Boniek stał się etatowym członkiem reprezentacji. Wypadł z niej na chwilę, a raczej został wyrzucony w grudniu 1980, wraz z trzema innymi zawodnikami po tak zwanej „Aferze na Okęciu”. Już za trenera Antoniego Piechniczka piłkarz pojechał na Mistrzostwa Świata w Hiszpanii, gdzie był liderem drużyny, która zdobyła 3 miejsce w półfinale przegrywając z Włochami, a medal wywalczając w starciu z Francją. Na mundialu z 1982 roku Boniek wsławił się występem przeciwko reprezentacji Belgii, której zaaplikował trzy bramki. Został też wybrany do „11”  najlepszych piłkarzy MŚ. Po udanych dla niego mistrzostwach kontynuował swoją reprezentacyjną karierę, a do kadry powoływany był zawsze niemalże, jako pierwszy.

W latach 1982-1986 Polska, z Bońkiem w składzie odpadła z eliminacji do kontynentalnego czempionatu, niemniej znów zakwalifikowała się na kolejny mundial. Tutaj spisywała się fatalnie. W grupie zajęła 3 miejsce, a ostatecznie odpadła już w 1/8. Boniek na tych mistrzostwach nie zdobył ani jednego gola, cała zaś reprezentacja strzeliła tylko jedną bramkę Portugalii. Po mundialu Boniek jeszcze przez dwa lata prezentował barwy Polski często wcielając się w rolę kapitana. Swój ostatni występ prezentacyjny zanotował 23 marca 1988 roku w Belfaście, gdzie padł remis 1:1 z Irlandią Północą. Licznik Zibiego w reprezentacji zatrzymał się na 24 bramkach zdobytych w 80 występach. Obecnie Boniek jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta, który w swych szeregach ma zawodników z minimum 60 grami dla kadry narodowej.

Po zakończeniu kariery

Zbigniew Boniek karierę zawodniczą zakończył w 1988 roku mając 32 lata. Dziś jest to dla wielu piłkarzy wiek jeszcze dość młody, jednak w latach 80. zawodowi gracze powyżej 30-stki należeli raczej do rzadkości. Boniek nie zamierzał jednak spoczywać na laurach i bardzo szybko rozpoczął naukę we włoskiej szkole trenerskiej.

Mając na półwyspie apenińskim bardzo dobrą reputację już dwa lata po zakończeniu kariery dostał propozycję prowadzenia grający w Serie A zespół US Lecce, z którym jednak spadł do drugiej ligi. Sytuacja powtórzyła się rok później z AS Barii, gdzie Boniek na ławce trenerskiej znów nie sprawdził się i musiał oglądać spadek swojej ekipy do Serie B.

Po tych niepowodzeniach notowania Zbigniewa Bońka, jako trenera zdecydowanie spadły. W późniejszym okresie trenował w klubach niższych lig we Włoszech, jednakże również bez powodzenia. Niespodziewanie po mistrzostwach świata w 2002 roku Boniek dostał propozycję objęcia kadry narodowej. Z pracy jednak zrezygnował dość szybko, na fali ogólnej krytyki jego pracy. Jego bilans, jako selekcjonera to 5 spotkań, w tym dwa zwycięstwa, remis, oraz dwie porażki. W tym czasie skorzystał również z usług aż 37 zawodników.

Po zawieszeniu butów na kołku Boniek był zdecydowanie lepszym działaczem, oraz menagerem, niż szkoleniowcem. Przez lata działał w Polskim Związku Piłki Nożnej piastując nawet stanowisko wiceprezesa, a w 2008 roku startował bez powodzenia w wyborach na szefa PZPN-u. Sportowo wciąż jest blisko związany z Łodzią, a dokładniej z Widzewem, w którym występował przed laty.

Prezes PZN

Zbigniew Boniek w 2012 roku, wbrew wcześniejszym zapowiedziom postanowił ponownie  kandydować na Prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, na miejsce ustępującego Grzegorza Laty. Boniek swoją cichą, lecz skuteczną kampanią wśród działaczy piłkarskich, zdeklasował swoich konkurentów: Romana Koseckiego, Edwarda Potoka, Zdzisława Kręcinę i Stefana Antkowiaka.

Zdaniem większości dziennikarzy, fachowców i zwykłych kibiców, wybór Bońka na prezesa PZPN zapoczątkował nową lepszą erę związku, i definitywny koniec starego systemu, rządy tzw. „betonu” i „leśnych dziadków”.

Boniek prywatnie

Zbigniew Boniek po zakończeniu kariery sportowej osiadł na stałe w Rzymie gdzie mieszka do dziś. Obecnie jest przede wszystkim biznesmenem, który lokuje swoje pieniądze zarówno na półwyspie apenińskim, jak i w Polsce. Jest pasjonatem tenisa, oraz czynnie bierze udział w wyścigach kłusaków, czyli małych powozów zaprzężonych w jednego konia.

Boniek jest wierzącym i praktykujący katolikiem, o czym nie wstydzi się mówić. Jest mężem Wiesławy, oraz ojcem dwóch córek i syna, doczekał się również wnuków. W Polsce bardzo często wciela się w role eksperta piłkarskiego oraz niekiedy komentatora. Biegle włada kilkoma językami obcymi, w tym w szczególności włoskim. Uważany jest za człowieka inteligentnego, zawsze stylowo ubranego, o bardzo dużym poczuciu humoru. W ostatnim czasie jest często stawiany jako jeden z naczelnych krytyków polskiej piłki nożnej, a w szczególności PZPN-u.

W 1979 roku Boniek został wybrany do drużyny „reszty świata” na mecz z mistrzem świata Argentyną, wygranym przez drużynę gwiazd 2:1. W 1986 roku natomiast wystąpił drużynie „reszty świata” w meczu z Francją (pożegnalny występ Michela Platiniego). W 1982 r., został wybrany przez Przegląd Sportowy „Najlepszym Sportowcem Polski”.

 

Robert Lewandowski

Robert Lewandowski

Obecnie najbardziej rozpoznawalny polski piłkarz. Uznawany za objawienie w każdym zespole, w którym dotąd występował. Jego wartość rynkowa to obecnie, bagatela, 50 mln euro. Absurd?

Data i miejsce urodzenia: 21 sierpnia 1988, Warszawa, Polska
Pozycja na boisku: Napastnik

Największe osiągnięcia

  • Piłkarz roku w plebiscycie Piłki Nożnej: 2011, 2012, 2013
  • Król strzelców II ligi: 2006/2007 (15 goli)
  • Król strzelców I ligi: 2007/2008 (21 goli)
  • Król strzelców Ekstraklasy: 2009/2010 (18 goli)
  • Najlepszy piłkarz Ekstraklasy: 2009/2010
  • Odkrycie roku w plebiscycie Piłki Nożnej: 2008
  • Ligowiec roku w plebiscycie Piłki Nożnej: 2009
  • Piłkarz sezonu w Bundeslidze: 2011/2012
  • Król strzelców w Pucharze Niemiec: 2011/2012 (7 goli)
  • Król strzelców w Bundeslidze: 2013/2014 (20 goli)[1]

Znicz Pruszków

  • Mistrzostwo III ligi: 2006/2007

Lech Poznań

  • Mistrzostwo Polski: 2009/2010
  • Zdobywca Pucharu Polski: 2008/2009
  • Zdobywca Superpucharu Polski: 2009

Borussia Dortmund

  • Finalista Ligi Mistrzów UEFA: 2012/2013
  • Mistrzostwo Niemiec: 2010/2011, 2011/2012
  • Wicemistrzostwo Niemiec: 2012/2013, 2013/2014
  • Zdobywca Pucharu Niemiec: 2011/2012
  • Zdobywca Superpucharu Niemiec: 2013[1]

Reprezentacja

  • brak znaczących sukcesów

Biografia

Robert Lewandowski pochodzi z bardzo usportowionej rodziny. W piłkę grali zarówno jego ojciec jak i matka. Tata Krzysztof wybrał tę „kopaną”, ale, co ciekawe, trenował również judo. Jego mama poświęciła się z kolei grze w siatkówkę na warszawskim AZS-ie. „Lewy” (pseudonim piłkarza) od młodych lat marzył o wielkiej karierze. Postanowił pójść śladami ojca i skupił się na trenowaniu w piłkę nożną. Inną drogę sugerowali mu jednak trenerzy. Kto jest teraz w stanie sobie wyobrazić Roberta jako… lekkoatletę?[2]

Urodzony w Warszawie chłopiec za cel numer jeden postawił sobie występy w stołecznej Legii. Zbyt młody wiek jednak na to nie pozwolił. Tym samym trafił pod opiekę Varsovii (międzyszkolny ośrodek sportowy). Pracą nad nim zajął się Marek Siwecki. Po 7 latach ciężkich wyrzeczeń przyszedł czas na zmiany. „Bobek” zgłosił się wówczas do Polonii Warszawa. Brak zainteresowania ze strony działaczy spowodował, że skierował się ku Delcie Warszawa. Tam miejsca długo nie zagrzał i jeszcze w tym samym roku trafił do rezerw Legii Warszawa. Szybka i poważna kontuzja przekreśliły pierwotne marzenia.[2]

W tym momencie wyszedł twardy charakter Lewandowskiego. Poświęcił mnóstwo czasu, by wyjść na prostą. Gdy mógł już normalnie trenować, pojechał na rozmowy z działaczami Znicza Pruszków. Ci wyrazili zgodę na transfer, a zawodnik odwdzięczył się im zdobyciem 15 bramek i awansem zespołu do II ligi. Właściwie od tamtej pory kariera „Lewego” nabrała właściwego rozmachu.

Po dwóch latach gry za 1,5 mln zł wykupił go Lech Poznań.[4] W ekstraklasie zyskiwał sławę i rozgłos praktycznie z miesiąca na miesiąc. Doszło do tego, że w 2008 roku znany polski magazyn piłkarski „Piłka Nożna” uznał go za „Odkrycie Roku” i jako jednego z najbardziej obiecujących piłkarzy.[3]„Kolejorz” z umiejętności napastnika czerpał ile tylko zdołał. Z nim w składzie udało się sięgnąć poPuchar Polski, Superpuchar Ekstraklasy, a nawet mistrzostwo kraju. Indywidualnie, z dorobkiem 18 goli, Lewandowski został królem strzelców polskiej ligi. Kwestią czasu był jego wyjazd za granicę i dalszy rozwój kariery.

11 czerwca 2010 roku rozdział pod tytułem „Lech Poznań” został definitywnie zamknięty. W tym samym dniu zawarł on kontrakt z niemiecką drużyną Borussią Dortmund. Kwota odstępnego wyniosła 4,5 mln euro. Jego aklimatyzacja u naszych sąsiadów przebiegła znacznie szybciej niż się wcześniej spodziewano. Zaowocowało to niesamowicie dużą liczbą (jak na polskiego piłkarza) strzelonych bramek i asyst (łącznie 74 bramki przez 4 lata gry). Uwzględniając jego dokładny bilans w ekipie dortmundczyków to zamyka się on w 183 występach, w których trafił aż 103-krotnie. Zmieniały się przy tym marzenia samego „Lewego”. Być może był to efekt tego, że w Dortmundzie go niedoceniano?


Lewandowski tworzy historię – 4 gole przeciwko wielkiemu Realowi Madryt

4 stycznia 2014 roku, czyli jeszcze przed upływem kontraktu z ekipą Juergena Kloppa zawarł porozumienie z Bayernem Monachium. Nie spodobało się to fanom BVB, którzy wygrażali się naszemu rodakowi. Ten ugiąć się jednak nie zamierzał. Pół roku później, za darmo, oficjalnie stał się piłkarzem Bawarczyków.


Pierwsza bramka Lewandowskiego w Bayernie

Osiągnięcia reprezentacyjne

Pozycja Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski, choć mocna, już tak owocna nie jest. Brak też jego znaczących sukcesów. Złośliwi twierdzą, że dopiero jedenastu takich Lewandowskich mogłoby wynieść drużynę narodową na piedestał. „Lewy” z orzełkiem na piersi po raz pierwszy zagrał 10 września 2008 roku przeciwko San Marino. Zdobył bramkę na 2:0 ustalając końcowy wynik tamtych zawodów (eliminacje do MŚ 2010).

Największe nadzieje pokładano w nim podczas turnieju Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie. Kadra, z racji bycia gospodarzem, nie grała wówczas w żadnych eliminacjach. Mocno spadała we wszystkich rankingach. Odmienić ten stan rzeczy miał właśnie tamten turniej, tym bardziej, że wylosowana grupa była teoretycznie najłatwiejszą spośród wszystkich innych.

Polska na początek podejmowała Grecję. Lewandowski już w 17. minucie otworzył wynik zawodów. Ostatecznie zakończyło się jednak na podziale punktów (1:1). W pozostałych dwóch meczach (zRosją i Czechami) Lewandowski grał pełne 90 minut, ale gola już nie zdobył. Polska odpadła już po fazie grupowej.

14 listopada 2012 roku, tuż przed meczem z Urugwajem, z rąk samego Zbigniewa Bońka Robert Lewandowski odebrał pamiątkową paterę z okazji swojego 50-tego występu w biało-czerwonych barwach.[5] Został tym samym drugim najmłodszym piłkarzem w kadrze, który dostąpił tego zaszczytu. Na kolejne bramki w wydaniu reprezentacyjnym Lewandowski kazał swoim kibicom czekać bardzo długo. Trafił ponownie przeciwko amatorom z San Marino. Było to 26 marca 2013 roku. Polska wygrała wówczas 5:0.[6] Co ciekawe, także wówczas, po raz pierwszy założył opaskę kapitańską.

19 listopada 2013 roku, przy okazji swojego 60-tego występu w biało-czerwonych (z Irlandią), wpisał się do Klubu Wybitnego Reprezentanta. 1 lutego 2014 roku oficjalnie poinformowano, że w zastępstwie za kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego, Lewandowski będzie dzierżył opaskę kapitana drużyny.

Lewandowski prywatnie

Mało kto pamięta, że karierę sportową przez małe „k” rozpoczynał w Partyzancie Leszno. Tam jednak, za sprawą pracującego w tym klubie ojca, mógł jedynie trenować.[7] Jego gwiazda rozbłysła dopiero po transferze do Lecha Poznań, skąd trafił do niemieckiej Bundesligi. Wszyscy bliżej znający Lewandowskiego zgodnie twierdzą, że sukces wcale go nie zmienił i dalej jest on tym samym spokojnym i skromnym człowiekiem. Należy do pokroju ludzi, którzy nie lubią mówić o swoim życiu prywatnym. Bardzo mocno udziela się jednak charytatywnie. Od 2014 roku został ambasadorem dobrej woli UNICEF.[8]

Każdy chce pomóc rodzinie w potrzebie, by zaczęła sobie radzić, uwierzyła w siebie i we własne zwycięstwo – powiedział w jednym z wywiadów piłkarz. Swoje słowa przekłada w czyny. Rodzina to dla niego najważniejsza z wartości. Udowodnił to w krytycznym dla niej momencie. Mając zaledwie 16 lat zmarł mu ojciec – Krzysztof. To na nim, jako jedynym mężczyźnie w rodzinie spoczęła odpowiedzialność za matkę i starszą siostrę – Milenę.

Po śmierci ojca spoważniał, zaczął planować, myśleć o tym, co zrobić, by mi pomóc, także finansowo – tak wspominała swego czasu mama Roberta Iwona Lewandowska. Co ciekawe, w bardzo podobnym tonie wypowiedział się sam zainteresowany. – Po tym, co się stało, wiedziałem, że muszę szybko wydorośleć i stać się tym mężczyzną, który w domu będzie miał najwięcej do powiedzenia. Te wydarzenia w jakiś sposób mnie ukształtowały – dodaje.[9]

Znakomicie ułożyły się również jego sprawy sercowe. Na Mazurach, podczas zjazdu zapoznawczego przed rozpoczęciem zajęć na warszawskim AWF-ie, zapoznał niejaką Annę Stachurską – wicemistrzynię świata w… karate. Jak wspominał w jednym z wywiadów, dziewczyna już wcześniej wpadła mu w oko. Ta początkowo niewinna „znajomość” skończyła się małżeństwem. Ślub odbył się 22 czerwca 2013 roku.[10] Oboje jednoznacznie deklarują, że są ludźmi wierzącymi i co niedzielę uczestniczą w nabożeństwach kościelnych. – Wiara pomaga mi na boisku, ale i poza nim, aby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów – potwierdził w rozmowie Lewandowski.[9]Wielu powiedziałoby o nim, że to postać krystaliczna.

Lewandowski – kontrowersje

Kontrowersje wokół tego piłkarza można policzyć na palcach jednej ręki. Te największe związane są z ostatnim zwrotem w karierze, czyli wyborem nowego pracodawcy – FC Bayernu Monachium zanim dobiegła końca jego umowa z Borussią. Przysłowiowym gwoździem do trumny była jego wypowiedź dla Bilda. – Muszę zaakceptować fakt, że muszę tu zostać. Ten nie omieszkał dyskredytować piłkarza, który postanowił unikać dalszych komentarzy.[11]

O ile unikanie odpowiedzi na pytanie o Bawarczyków udawało mu się znakomicie, o tyle poskromienie emocji z tym związanych już niekoniecznie. Przekonał się o tym piłkarz HSV Hamburg Per Skjelbred, którego Lewandowski brutalnie (?) sfaulował. Niektórzy obserwatorzy mają na ten temat inne zdanie. Ostatecznie arbiter wyrzucił Polaka z boiska. Czy słusznie?[12] Borussia, grając u siebie, przegrała tamto spotkanie aż 4:1.

Gol i brutalny faul „Lewego”? (wideo)

Próżno doszukiwać się innych spornych kwestii. Lewandowski jest znany z tego, że potrafi bronić swojej prywatności. Stroni od brylowania na salonach. Nie okazuje emocji. Niektórzy twierdzą, że to „człowiek z kamienną twarzą”.

Literatura:

[1] Robert Lewandowski – Wikipedia
[2] Życiorys Roberta Lewandowskiego
[3] Błaszczykowski najlepszym piłkarzem roku, sport.wp.pl
[4] Lewandowski piłkarzem Lecha Poznań, ekstraklasa.wp.pl
[5] Lewy odebrał od Zbigniewa Bońska pamiątkową paterę
[6] Eliminacje do Mistrzostw Świata 2014
[7] Bajka o Robercie Lewandowskim
[8] UNICEF People
[9] Lewandowski o byciu piłkarzem
[10] Robert Lewandowski i Anna Stachurska wzięli ślub!
[11] Kontrowersyjna wypowiedź Lewandowskiego
[12] Gol i faul Lewandowskiego z HSV


Triki Roberta Lewandowskiego


10 najładniejszych goli Lewego – w tym te dla reprezentacji Polski